Sztuki i banialuki

Opowiadanie 2 czyli Poszanowanie mądrości

Mieszkańcy miasta Konkordii żyli w dostatku i luksusach. Ponieważ miasto leżało nad morzem, prowadzili handel z innymi państwami jak również dowozili towary do swojego kraju. Morze było spokojne, statki nie tonęły, więc mieszkańcy bogacili się w oszałamiającym tempie. Niestety , im kto ma więcej, tym więcej chce mieć. Konkordianom nie podobało się, że muszą płacić państwu podatki, chociaż nie były one wysokie i nie uszczuplały ich dochodów. Jednak w ich oczach urastały do niewiarygodnych sum, po prostu wydzierania grosza biedakom. Jednocześnie rozumieli doskonale, że bez obrony państwa daleko nie zajdą. Rada miasta zaprosiła więc do Konkordi pięciu największych uczonych z całego świata, aby rozwiązali ich problem.

            Czterech mędrców przyjechało do miasta jak na wielkich ludzi wypada: wspaniałymi bryczkami ciągniętymi przez szóstkę koni, wozami pełnymi wygód, w szatach wyszywanych złotem. Aż dech zapierało na ich widok. Za to wejścia piątego nikt nie zauważył. Przybył pieszo, podpierając się na sękatym kiju, w szarym stroju.  Zaproszono ich do wielkiej sali obrad, gdzie przy dębowym stole z rzeźbionymi nogami siedzieli radcy. Burmistrz wygłosił do nich wspaniałą mowę, skarżąc się na za wysokie podatki i obce państwa pragnące zabrać ich ziemię. Na koniec ze łzami w oczach poprosił mędrców o rozwiązanie problemu. Pierwszy z nich wstał i rzekł:

- Jest tylko jeden sposób. Państwo musi samo na siebie zarobić, tak jak wy.-Zaraz jednak podniosły się głosy sprzeciwu, że pojawi się dodatkowa konkurencja. Wstał zatem drugi uczony.                                                   

-  Niech to chłopi płacą podatki za was.-Jego głos również nie zyskał aprobaty. Jak zmusić do tego króla? Trzeci mędrzec miał podobny pomysł.                                                       

 –Obalcie króla i sami rządcie państwem.- Całym? Za dużo roboty. Radcy pokręcili głowami. To nie to. Czwarty zaproponował wydrukowanie większej liczby pieniędzy. Ale drukarnia dużo kosztuje, no i osłabiło by to walutę. Na koniec odezwał się piąty uczony, na którego nikt wcześniej nie zwrócił uwagi przez jego żebraczy strój. Wstał i powiedział spokojnie.                                                                      

–Podatków nie można zlikwidować.- Po czym wyleciał z sali.