Sztuki i banialuki

Przedstawienie pt. Eldorado

Scena kwadratowa, pustynia z kaktusami. Wielkimi, z trzema ramionami. Z lewej strony stos kamieni, zakrywający jej część przed publicznością. Z prawej strony, w pewnym oddaleniu jaskinia. Na środku, pod kaktusem siedzi gość z gitarą, w kowbojskim kapeluszu, dżinsach i koszuli w kratę. Przygrywa na gitarze, podśpiewując fałszywo. Obok niego stoi zniszczony znak parking. Z prawej strony podchodzi człowiek ubrany w obszerne szaty, z turbanem i okularami. Pod pachą trzyma książki, z drugiej ręce konia za uzdę. Oznaczony M.

M- Witaj, szlachetny pasterzu!

G- Czy widzisz tu jakieś zwierzęta? Bo ja tylko jednego barana.

M- Widzisz, człowiecze, jestem znanym naukowcem. Do szczęścia brakuje mi tylko jednego. Eldorado! Krainy złota! Podobno wiesz, gdzie jest to miejsce.

G- lekceważąco, machając ręką Tak, czterysta kroków w prawo. A, konia zostaw na parkingu. Płatny, strzeżony. dwa złote się należy!

M-Co za zdzierstwo! Daje mu pieniądze i przywiązuje konia. biegnie we wskazanym kierunku, znika w jaskini. Gitarzysta śpiewa dalej. przyjeżdża obdarty typ na chudym koniu. Na głowie ma obszarpany kapelusz. Oznaczony O.

O- Ddzziieeńń ddoobbrryy! Jjaakk ssiięę mmaasszz jjęęddrreekk!

G-A, to ty, Maciek od szklaneczki! witaj, stary kumplu! co za wiatry cię tu przygnały?

O-WWiiaattrryy ooddnnoowwyy, JJęęddrruuśś! PPoowwiiaałłoo nniimmii uu nnaass nnaa wwssii, nnoo ii pprroosszzęę! BBiieeddaa, żżee nnaawweett nnaa ććwwiiaarrttkkęę nniiee mmaa! SSttrraasszznnee rrzzeecczzyy!

G-Tak mi przykro, ziomku! Ale gorzej bywało, co nie? Widzę, żeś się konia dorobił!

O-Ppoożżyycczzoonnyy…

G-To nic. tu obok, widzisz, jest taka kraina. Całkiem blisko, ze czterysta metrów w prawo. Powiem to tylko ci, boś mi kiedyś wódę stawiał…Jak tam wleziesz, to tyle forsy znajdziesz, że do końca życia będziesz mógł pic i nic nie robić!

O-AAllee jjaa ii ttaakk nniicc nniiee rroobbiięę.

G- Idź, mówię ci! Konia tutaj zostaw. O odchodzi chwiejnym krokiem, konia przywiązuje. G uśmiecha się szeroko i gra dalej. Słychać głośny tęntęt kopyt i na scenę wpada grupa ubranych na czarno i zamaskowanych osobników. Gwałtownie zatrzymują konie, zeskakują na ziemie i celują do G z karabinów. Oznaczani Z12…

Z1-Dawaj forsę, albo zgnieciemy cię na miazgę!

Z2-No właśnie, na miazgę!

G-Spokojnie panowie, po co te nerwy! Dogadajmy się pokojowo! Udzielę odpowiedzi na wszystkie wasze pytania, ale bez udziału broni!

Z1-Trele-morele! Pilnować go, chłopcy! A ty, gadaj, gdzie jest Eldoraddo! Ale już, zanim moja cierpliwość się skończy!

G-czterysta kroków w prawo! Konie możecie zostawić tutaj, parking strzeżony, bezpłatny…

Z1-Pamiętaj, głową za nie odpowiadasz!

Z2-Pamietaj!Zostawiają konie i w równym szeregu biegną do jaskini. G oddycha z ulgą. Nagle wstaje, śmieje się kpiąco i odwiązuje wszystkie konie. Ucieka z nimi na lewo i znika za kamieniami. Pod kaktusem zostaje tylko gitara. z jaskini wybiegają wszyscy oszukani, krzycząc i machając rękoma. Mędrzec załamuje ręce i ociera łzy, Z wymachują karabinami, dowódca na nich wrzeszczy. O siada pod kaktusem i bierze do rak gitarę, narzekając cicho. Uderza w struny. W miarę jak gra, robi się coraz ciszej. Wszyscy robią to, co wcześniej, ale bez głosu. zaczyna śpiewać.

Były baśnie i nadzieję

było zawirowań wiele

był w tym życiu jakiś sens

i paszporcik wreszcie też!

Płakał wujek, płakał tata

że ja muszę iść do świata

okrutnego i strasznego

świata zachodniego!

Ale bieda jak sto diabłów

a nikt nie da nic za darmo

w domu straszna wieść:

albo pić, albo jeść!

Jędrek, cwana sztuka lisia

zawsze chętny do wypicia

okradł kumpla, przyjaciela

z mienia, konia i wesela!

Lecz to wszystko nie na darmo

ja przestrogę dla was marną

dzisiaj mam!

NIGDY NIE PARKUJ SAM!

kumpel konia popilnuje

nic to przecież nie kosztuje!

kłaniają się i wchodzą za kamienie.